Dni adaptacyjne

W dniach 29-31 sierpnia w godzinach od 9:00 do 12:00 naszym przedszkolu odbyły się dni adaptacyjne dla nowo przyjętych dzieci… Czas przedszkola jest nowym etapem w życiu i rozwoju dziecka, gdy po raz pierwszy przekracza ono próg placówki. Nowe środowisko, kontakty z grupą rówieśniczą, rozstanie z najbliższymi osobami to najtrudniejszy moment, któremu towarzyszą często emocje – płacz dziecka a często nawet rodziców. Sytuacja taka może powodować poczucie zagubienia.
Chcąc ułatwić naszym podopiecznym start w nowy etap życia a także zminimalizować towarzyszący temu stres – w przedszkolu przygotowano wiele atrakcji dla dzieci i rodziców – wspólne zabawy w kole przy muzyce, z chustą animacyjną, prace plastyczne, budowanie z klocków, puzzle… a na tarasie można było zjeżdżać na zjeżdżalni lub pobawić się w piaskownicy. Przyszłe przedszkolaki miały okazję poznać swoje Panie nauczycielki, które zorganizowały im różne zabawy i zachęcały do wspólnego śpiewania piosenek. Dzieci zapoznawały się ze swoimi rówieśnikami, mogły swobodnie bawić się w kącikach zainteresowań lub zwyczajnie obserwować. Był czas zwiedzania sal i innych pomieszczeń przedszkolnych, ogrodu i placu zabaw. W salach zaś czekał przygotowany na najmłodszych pyszny poczęstunek. Dni adaptacyjne w naszym przedszkolu przebiegły w miłej i przyjaznej atmosferze , mimo to często słychać było płacze dzieci, które nie mogły rozstać się z rodzicami. Stali oni na korytarzach z lekka poddenerwowani, co chwilę zaglądający do środka celem kontroli – jak ich pociecha radzi sobie bez nich (jedna z mam nie mogąc rozstać się ze swoim dzieckiem siedziała i płakała i co chwilę zaglądała do Sali przez dziurkę od klucza. Zapytana o powód płaczu odpowiedziała: „Bo on wcale do mnie nie wraca…”).
I tak trzy dni adaptacyjne w naszym przedszkolu dobiegły końca. Gdy dzieci wracały do domu na ich twarzyczkach widniał szczery uśmiech…którego powodem było…z całą pewnością wyczekiwane spotkanie z ukochanymi RODZICAMI!!! Na pytanie, czy jeszcze do nas wrócą bez dłuższego zastanowienia odpowiadały: „tak, jutro!” 🙂