dni adaptacyjne

Chociaż już dawno pierwsze dni września za nami to jednak na sekundę powrócimy wspomnieniami do tamtych chwil (28, 29, 30.08).

Trzy ostatnie dni sierpnia to w naszym przedszkolu zwykle dni adaptacyjne, czyli w błogi spokój i wakacyjną ciszę nagle wkradają się (a raczej wchodzą uśmiechami witani) pewne małe postaci z rodzicami… nie są tu już po raz pierwszy, gdyż pierwszą wizytą jest rozmowa z siostrą Laurencją, na którą przychodzą w takim samym składzie…

A zatem pełne radości (bo mama lub tata jest blisko) maluszki przychodząc w dni adaptacyjne do przedszkola spotykają się z całkiem nową rzeczywistością… szatnia i półeczka, która od dziś należy do mnie!!! Sala, która też podobno jest moja (?), jakieś dzieci, o których mama i tata mówią, że są moimi kolegami i koleżankami (ale ja ich wcale nie znam!) – oto rzeczywistość…jeszcze błoga, ale niebawem… (oj, dobrze, że maluszki nie wiedzą wszystkiego!!!) a, i jeszcze jakieś panie, które do wszystkich się uśmiechają i… (o, to mi się podoba!) pomagają w wielu rzeczach.

Zabawy, rozmowy, rysowanie, skakanie, śpiewanie, słodki poczęstunek, mama i tata blisko 🙂 … – dobrze być przedszkolakiem…