biwak w przedszkolu

A tak miało być miło…miała być piękna, słoneczna pogoda… lecz niestety – meteorolodzy w pewnym momencie zaczęli zapowiadać inaczej… ach…

Tymczasem Żabki i Wiewiórki od kilku dni żyły jednym wydarzeniem – czekającym je biwakiem. Chociaż Panie i Siostra zapowiadały, że i tak będzie…a przecież jak mówili rodzice – ma padać – dzieci nie poddawały się zniechęceniu.

W zapowiedzianym dniu biwaku, chociaż deszcz nie przestawał padać…a nawet co baczniejszy obserwator mógłby powiedzieć, że z minuty na minutę padał coraz większy… – nie zrażone niczym Pięciolatki szły do przedszkola z pełnymi plecakami… Z boku na pewno musiało to wyglądać zabawnie, jednak biwakowicze wiedzieli, że i tak się uda!!!! !!!!

W czasie przygotowań do podwieczorku obie grupy niemal procesyjnie poszły do szatni, by obciążone plecakami – ale tym radośniejsze – rozpocząć przygotowania bezpośrednie do…

…do przekształcenia sali Wiewiórek w jedną wielką salę biwakową. Stoły i krzesełka jakoś (nie wiadomo jak???) zmieściły się w sali Żabek, na podłodze zaś po rozłożeniu bardzo wielu kocyków nagle …można było usiąść i po krótkiej modlitwie zacząć jeść. Nie było ograniczeń… Nie było produktów bardziej bądź mniej ekologicznych… – była tylko jedna (no może dwie) zasada – aby zacząć od kanapki i dzielić się z tym, kto siedzi obok.

Dzieci chyba na długo będą miały w pamięci ten niecodzienny podwieczorek… a dorośli też – że czasem tak mało trzeba, by zobaczyć czyjąś radość…. ….