wycieczka do Starego Sącza

W poniedziałek – 16 czerwca dwie najstarsze grupy z naszego przedszkola uroczyście zakładając plecaki na plecy rozpoczęły swoją wycieczkę. Stary Sącz stał przed nimi otworem! Można powiedzieć: cóż dla dzieci z Nowego Sącza może być niezwykłego w miejscowości zaledwie oddalonej 8 km.??? A jednak – odpowiadając – coś może być!!!! !!!!

Na początku nasz znajomy Pan Kierowca zawiózł nas na stację PKP, gdzie wkrótce nadjechał wyczekiwany pociąg do S.Sącza. Przez megafon głos nieznajomej, ale zatroskanej pani 🙂 poprosił, byśmy oddalili się od białej linii i w spokoju czekali na pociąg, który (jak zapewniała) niebawem nadjedzie… I nadjechał. Jakoś – ku naszej radości – znalazł się akurat dla nas wolny cały wagon, zatem zasiadłszy – każdy z biletem w dłoni – rozpoczęliśmy podróż. Oj, ile ciekawych widoków mogliśmy zobaczyć… jednak w rozkoszowaniu się nimi przeszkodził nam fakt niespodziewanego gościa – oto do naszego duuuużego przedziału zbliżał się Pan Konduktor. Po przywitaniu i sprawdzeniu wszystkich biletów…trzeba było już wysiadać.

Ze stacji poszliśmy do klasztoru Sióstr Klarysek, gdzie już przy klauzurze czekała na nas siostra klaryska…za kratą…nie, jak nasze siostry niepokalanki… A z siostrą trochę porozmawialiśmy, pośpiewali – ku naszemu zdziwieniu znane nam piosenki i…zapozowaliśmy do wspólnego zdjęcia!

W dalszej kolejności nasze drogi skierowały się do Ołtarza Papieskiego, skąd podziwialiśmy niesamowite widoki i…już bardzo czekaliśmy na zapowiedziane kiełbaski!!!!
Oj, jakie to można mieć apetyty na wycieczce, oj.. – przekonały się o tym nasze siostry, panie, pan kierowca i my sami też, gdyż ilości kiełbasek i chleba, jakie wtedy zniknęły za naszą sprawą nie zgadzały się z ilością obiadów i innych posiłków jedzonych poza czasem wycieczkowym… (wniosek – częstsze wycieczki!!!!)

Po powrocie jeszcze obiad i zabawa na placu zabaw…i chociaż już sił nie było to…jakoś się odnajdywały, gdyż dzieciństwo i młodość ma to w sobie, że reaktywacja następuje…w trzy sekundy!!!! !!!!